26 września 2012

1#

Obudziła się skulona na wielkim, zielonym fotelu. Rozglądnęła się dookoła i zobaczyła kolorowe ściany  malutkiego pokoiku. Nie bardzo wiedziała co tutaj robi,  a właściwie to nic nie wiedziała. Jedynie pamiętała że ma na imię Aleksandra. Powoli wstała i podeszła do wielkiego okna z błękitną ramą. Zauważyła chłopca, który grabił liście. Nie, właściwie to nie był już chłopiec, ale najprzystojniejszy mężczyzna jakiego dotąd widziała. Był wysokim , umięśnionym brunetem. Co ona by dała żeby się  z nim umówić. Gdy tak rozmyślała poczuła na sb jego wzrok. Przez chwile na siebie patrzyli, aż w końcu On się uśmiechnął , odłożył grabie i wszedł do domu. Usłyszała jego kroki na schodach, nie bardzo wiedziała co robić, przecież nie wiedziała gdzie jest ani kim On jest. Wzięła głęboki wdech, poprawiła fryzurę i usiadła ponownie w fotelu. Po chwili wszedł On.
- Jak się czujesz Olutku? Boli Cię głowa?  Może przyniosę ci jeszcze zimny okład?
- Eee..dobrze, nie, nie boli.. nie trzeba, ale kim jesteś?
- Nawet ze mnie nie żartuj,  ubierz się w coś ciepłego i idziemy na spacer, Banachowiczówna mówiła że grzybów jest tyle że starczy dla całej wioski.
- Nie żartuje, nie pamiętam nic oprócz tego że mam na imię Aleksandra, nie wiem kim jesteś , nie wiem gdzie jestem i co tutaj do cholery robię.
- O kurde, dobra, mam pomysł, pójdziemy na na grzyby , po drodze ci wszystko wyjaśnię.
- Okej, niech będzie ale skąd mam wiedzieć że nic mi się nie stanie?
- Po pierwsze znamy się od 15 lat, a po drugie zaufaj mi, jakbym chciał ci coś zrobić, to raczej nie siedziałabyś w ciepłym pokoiku.
- Dobra, trochę się boje ale idźmy.
Zeszli na dół, podał jej kurtkę i buty, wziął koszyk i wyszli przed dom. Mimo że była późna jesień, poczuła na twarzy lekki i ciepły powiem wiatru. Wyszli przed dom. Zobaczyła wielkiego czarnego labradora, który na jej widok pisnął i zaczął biec jej w stronę. Wrzasnęła przerażona i zaraz poczuła mokry język na jej twarzy i kamyki wbijające się w jej plecy. Zaczęła się śmiać a po chwili On odciągnął psa i podniósł ją z ziemi. Gdy wstała i popatrzyła na dom i przewróconą drabinę, wszystko sobie przypomniała.
- O matko.. Ja już wszystko pamiętam! Miałam zawiesić transparent.. Dla Krzyśka, mojego chłopaka, miał urodziny, i robiłam niespodziankę! Szymek, jesteś moim przyjacielem! I .. i moi rodzice nie żyją, jedynie babcia. Właśnie gdzie jest babcia?
- Jest u sąsiadki, właśnie u Banachowiczównej, wpadła do nas zobaczyć jak się czujesz i z zaproszeniem na kawę, stąd wiem że są grzyby. Tak, jestem twoim przyjacielem, znamy się od 15 lat a Krzysiek to twój chłopak..
- Ale to nie możliwe. Ja, ja go nie kocham, ja nie chce z nim być,mi się podoba ktoś inny,  gdzie on właściwie jest?
- Co ty mówisz !? Do wczoraj był twoim ukochanym , wspominaliście nawet coś o ślubie. Chyba rzeczywiście mocno się uderzyłaś w tą głowę. Powinien być w domu , właśnie miałem do niego zadzwonić, jak się obudzisz.
-  Nie , ja wiem co mówię.
Jak to możliwe? Żebym kochała Krzyśka.. Znam go 5 lat , jestem z nim od 3, ale on mi się przecież nie podoba.. Blondyn , niebieski oczy, trochę wyższy ode mnie, rok starszy, już nie mój typ. Nie wiem , nie rozumiem siebie jak mogę z nim być ze względu na pierwsze pół roku naszej już bliższej znajomości. No tak, pamiętam już, kwiaty, kino i słowa: Kocham Cię. Niee, no nie, jak mogłam być taka głupia. Ale Szymek.. tak to mój typ.. Wysoki brunet, szaroniebieskie oczy, 3 lata starszy, znam go bardzo dobrze i cóż był czas że byliśmy sb blisko, ale stwierdziliśmy że nie zniszczymy naszej przyjaźni. Oj, tak jestem głupia, nie powinnam była pozwolić na to żebyśmy byli tylko przyjaciółmi ! Muszę to naprawić. Tylko nie mam się komu wygadać.. Matko, jaka jestem głupia, przecież mam Darię. Musze najszybciej się z nią spotkać. Przecież nie powiem, tego Szymkowi, czuje że się przy nim czerwienie.. Ale muszę coś zrobić, najpierw pogadam z Darią,a  potem z Szymkiem.
- Jakie masz dziś plany?
- Hmm, meczyk jest to sb oglądnę pewnie, a ty ? Może Cię gdzieś zawieść?
- Zawieziesz mnie do Darii?
- No jasne , teraz?
- Tak , tylko pójdę po torebkę, a przyjedziesz po mnie?
- Tak , jak zawsze. O 20?
- Tak, i pogadamy jak wrócimy , dobrze?
- Spoko,  a o czym?
- Zobaczysz, a o której jest mecz?
- 20.30
- Okej, tylko najpierw zawieź mnie pod dom Krzyśka, muszę z nim porozmawiać.- Szymek na mnie dziwnie popatrzył i powiedział:
- Dobra, to wsiadaj.
Jechaliśmy już chwilę, gdy ściemniło się i zaczęło padać. Krople spływały po szybie, w radiu szła jedna z tych spokojnych piosenek, które ostatnio ciągle mi się podobają.
 http://www.youtube.com/watch?v=hW93CV6m-JU
 http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=8inJtTG_DuU
Minęło jakieś 5 minut, kiedy samochód się zatrzymał, pocałowałam Szymka w policzek i wysiadłam przed czteropiętrowym zielonym blokiem, weszłam do 3 klatki i zadzwoniłam pod numer 165. Po chwili ktoś odebrał, coś zaskrzeczało jak to w tych starych domofonach i odezwał się męski głos:
- Halo?
- Krzysiek?  Tu Ola? Moge wejść, chciałam porozmawiać?
- Kochanie! Już ci otwieram, wchodź szybko, bo zimno jest.
Kiedy weszłam na 2 piętro zobaczyłam go przy schodach, podszedł do mnie, przywitał się buziakiem w usta, ale lekko się odsunełam.
- Co jest? Coś nie tak? Czemu w ogóle nie zadzwoniłaś, mogłem ja przyjść.
- No właśnie chciałam z tobą porozmawiać i jestem tylko na chwile bo potem idę do Darii, dobrze że mam blisko, tylko 1 piętro.
- No dobrze, wchodź.
-Nie, nie. Ja chciałam ci tylko powiedzieć, że ja już nie chce z tobą być, Krzysiek, ja nic do Ciebie nie czuje.
- Ale, jak to? Co ty mówisz? Przestań gadać głupoty.
- Posłuchaj, ja nie żartuje, mówię serio, ja nic nie czuje, cześć.- Pobiegłam w dół do Darii i zapukałam.
- Ale Ola, poczekaj, miałam zamiar Ci się oświadczyć, przecież ja Cie Kocham!
- Posłuchaj, ja się nie chce kłócić, ja nic nie czuje rozumiesz, zresztą idź do Ani, o ile dobrze pamiętam!
- Ile razy mam Ci mówić, że Cię z nią nie zdradziłem!?
Wtedy otwarły się drzwi, a w nich stała zdezorientowana Daria.
- Ej, cisza! Co jest?
- Ona ze mną zerwała!
- Co!?
- No tak..
- Dobra, Krzysiek idź do siebie, potem pogadamy, Oluś wchodź.
- Ale potem przyjdę i wszystko wyjaśnimy, tak ?
- Tak.
Kiedy weszłam do domu Darii, poczułam się jakbym miała 5 lat, kiedy rodzice jeszcze żyli, kiedy siadaliśmy razem przed telewizorem, z ciasteczkami, które piekła mama i oglądaliśmy co tylko chciałam. Rozebrałam się, powiesiłam płaszcz i usiadłam w fotelu.
- Dobra, opowiadaj, jak się czujesz? No i o co chodzi z Krzyśkiem?
- Czuje się okej, na początku nic nie pamiętałam, ale kiedy Kala się na mnie rzuciła i kiedy popatrzyłam na drabinę wszystko sb przypomniałam. Tylko jest jeden problem.
- No jaki?
- Bo ja nic nie czuję do Krzyśka, dopiero po tym uderzeniu w głowę, nie wiem czemu, ale czuje że Kocham kogoś innego.
-Kogo!?
-Zgadnij..
-Szymek, prawda?
-Tak, skąd wiedziałaś?
- Nawet jak byłaś z Krzyśkiem, widziałam jak an siebie patrzycie.. Może dopiero teraz czujesz się sobą, co nie?
- Dokładnie.. Szymek przyjedzie po mnie około 20, więc potem z nim porozmawiam,a teraz mamy dla siebie 3 godzinki!
-To jaki film? Chcesz się popłakać, pośmiać czy bać?
-Hmm, może horror? Tylko straszny!
Daria włączyła film, przyniosła nasze standardowe jedzonko na wieczór filmowy, czyli wszelkie niezdrowe i jak najbardziej kaloryczne rzeczy! Potem sb pomalowałyśmy paznokcie, zrobiłyśmy maseczki i się świetnie bawiłyśmy, no ale trzeba się było zbierać. Ubrałam się, pożegnałam się z Darią i zeszłam na dół. Szymka jeszcze nie było. Daria wychyliła się przez okno i krzyknęła :
- Dasz sb radę ?
- Tak ,a porozmawiasz z Krzyśkiem?
- Nie ma problemu siostro!
- Dzięki ! Dobra Szymek już jedzie , bo go widzę , pa !
- Pa !
Podeszłam do samochodu, wzięłam głęboki wdech, odwróciłam się, pomachałam Dari, ona krzyknęła że trzyma kciuki i weszłam do samochodu.
- Hej, jak zwykle ani minuty spóźnienia.
- No cóż, jestem dokładny i sam nie lubię jak ktoś się spóźnia, chyba że jesteś to ty, a za co trzyma kciuki Dara?
- A no właśnie, chciałam ci coś powiedzieć..
- Słucham?
- Zerwałam z Krzyśkiem.
- W końcu.
- Co?
- No tak , nie pasujecie do siebie.
- Okej, ale jest coś jeszcze.
- Tak?
- Kocham kogoś innego. - Popatrzyłam na niego i zobaczyłam że posmutniał, chyba myślał że nie mówię o nim.
- Kogo? Znam go?
- Tak, bardzo dobrze. Ta osoba to ty.


5 komentarzy:

  1. To prolog? Pisz tytuły albo numery rozdziałów;)
    Podoba mi się Twój blog, co prawda znalazłam jakieś błędy stylistyczne ale to nic. Świetnie jak na początek, jak się wprawisz to będzie super;)
    Ładnie zrobiony blog, dodaję się do obserwatorów i będę wpadać częściej;)
    Dziękuję za miły komentarz i zapraszam do czytania mojego bloga;)
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za rady, chętnie z nich skorzystam ;)
      Pozdrawiam;*

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry poczatek ;D
    zycze dalszej weny

    OdpowiedzUsuń